Przejdź do głównej zawartości

TORNADO

                                                 Tornado i Suri
Hej! Nie dawno była zima. U nas koło domu, gdzie znajdują się pustaki wszystko pokryło się lodem. Ja i Suri jak co roku, czyli nasza tradycja chciałyśmy powozić się na sankach. Powoziłyśmy się, ale to nam nie wystarczało. Suri wpadła napomysł, żeby przynieść dupolot i zrobić tornado. Ja się zgodziłam i poszłam po niego. Jeździłyśmy tak, że trzymałyśmy się dwiema rękami sanek a siedziałyśmy na dupolocie. Ja siadłam a Suri zaczęła mnie kręcić. Pierwszy raz wpadłam na moje tuje. To nie było przyjemne. Jak się otrząsłam cała ze śniegu to przypadło mnie wozić Suri. Zaczłam ją kręcić i puściłam sanki. Suri uderzyłam w twarz a ona rozpędzona zniszczyła mojej mamie jedno drzewko. Na koniec przeprosiłam Suri i odkupiłyśmu mojej mamie razem te drzewko. Suri się nic nie stało.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

UPIĘKSZANIE PITI

                   UPIĘKSZANIE           PITI                                    Cześć wszystkim! Jeszcze chciałabym dodać do tego pierwszego postu, że nie jesteśmy dziecinni. My robimy filmiki, które są naprawdę bardzo śmieszne tylko nie mogę ich opublikować, ponieważ nie zgodziła się na to jedna z osób uczestniczących w tym filmie a bez niej nie miało by to sensu. Wszystko co tu opisuje naprawdę się wydarzyło (nie zmyślam). Jak zawsze nudziło nam się. Ja wymyśliłam, żeby upiększyć Piti. Ja miałam kręcić filmik a Suri miała malować i czesać włosy i twarz Pitiego. Suri zaczęła od namydlenia twarzy mydlinami, które umieściła na papilocie. Potem mu to spłukała i malowała m...

JEDZENIE ORZECHÓW

                   JEDZENIE ORZECHÓW U SURI                         Hej! Zawsze zbiera się orzechy na jesień. To też tak właśnie było. Suri zaprosiła mnie do swojego domu by obierać orzechy. Gdy przyszłyśmy do domu od Suri to ona poszła po jakąś szmatkę na nasze siedzenia. Weszła do domu przez okno. No ale jak kto woli. Jak przyszła to empatowała swym futrem z pod pachy. Ja zaczęłam rozbijać orzechy młotkiem do kotletów. Oczywiście nie trafiłam za pierwszym razem. Suri się jak zawsze ze wszystkiego śmiała. Rozbiłam ten orzech tak że nie było co jeść ale co tam. Potem tańczyłam bo Suri wcześniej zatańczyła: udaj kaczkę to kiedy indziej opowiem. Zakończyłyśmy akcentem ooooo..... którego ja zaśpiewałam.